top of page
Tanzania post

W DRODZE | Podróż kamperem przez Amerykę Północną | Jukon

Zaktualizowano: 20 sie 2025

Minęło już sporo czasu, odkąd ostatni raz opublikowałam post. Czas, jak wszyscy wiemy, biegnie nieubłaganie szybko i wiele chwil — czy to pięknych i ekscytujących, czy też nieprzyjemnych i przygnębiających — ulatuje nam przez palce. Odkąd jesteśmy w podróży, i choć można by powiedzieć, że stale w niej jesteśmy, zauważyłam, że gdyby nie zdjęcia czy krótkie notatki, te chwile uciekają. Pisywałam dziennik z podróży po USA i Kanadzie, ale wymagał on ode mnie zbytniej regularności. A jak wiemy, dobra passa nie trwa wiecznie i po pewnym czasie człowiek się „wypala” — zarówno profesjonalista, jak i amator. Toteż postanowiłam temat ugryźć nieco inaczej. I choć aktualne czasy nie lubią przydługich blogów, to zdecydowałam się ruszyć z małą serią dzienników. Nie obiecuję, że będzie ona regularna czy równie treściwa, ale będzie moja. Coś, co będę czytać, gdy włosy posiwieją, skóra się pomarszczy, a pamięć zacznie szwankować.



Choć chciałabym zacząć od początku, to niestety wspomnienia nie są już tak przejrzyste. Wobec tego zacznijmy od połowy, ponieważ właśnie teraz jesteśmy w połowie naszej podróży po Ameryce Północnej. Przemierzaliśmy zatłoczone miasta wschodniego wybrzeża, dotarliśmy na Florydę, gdzie spędziliśmy listopad w poszukiwaniu krokodyli i kąpieli w turkusowych źródłach. Przejeżdżaliśmy przez pola ropy w Teksasie i czuliśmy podmuch Meksyku w Nowym Meksyku. Podążaliśmy wzdłuż zachodniego wybrzeża przez pustynie tak różnorodne, że z łatwością można odróżnić, gdzie przebiega granica jednej, a gdzie drugiej. Paleta ich barw mieszała się od białej przez pomarańczową po intensywnie czerwoną. Aż w końcu dotarliśmy na północ, do Kanady.



Odkąd zaczęliśmy planować naszą Wielką Podróż po Ameryce Północnej, nie mieliśmy wątpliwości, czy dotrzemy na Alaskę. W moim przekonaniu jest to mekka „dzikich”, ludzi, którzy pragną żyć w zgodzie z naturą, otaczać się nią. Toteż nie mogło się wydarzyć inaczej — wyruszyliśmy na Alaskę! Przez ponad tydzień przemierzyliśmy tysiące kilometrów przez Kolumbię Brytyjską, aż dotarliśmy do najdalej na północ wysuniętej prowincji Kanady — Jukonu.

Dni są tu długie, a noce krótkie. Słońce nieśmiało znika za horyzontem, aby ustąpić miejsca swojemu nocnemu bratu. Choć przebywamy w miejscach, gdzie zorza polarna mogłaby nam wyświadczyć przysługę i zatańczyć na niebie, to niestety jest ono zbyt zachmurzone, a Księżyc zbyt mocno świeci. Pobyt na północy, w rejonach dzikich i oddalonych od dużych miast o setki kilometrów i miasteczek o dziesiątki, nieco hartuje charakter. Poczucie absolutnej niezależności, a jednocześnie zależności od własnych umiejętności, zasobów i planowania nie jest dla wszystkich. Spontaniczne pomysły mogą być spontaniczne jedynie na tyle, na ile zdrowy rozsądek nam pozwoli.



Kuba wiele godzin spędza na łowieniu ryb. W rzekach i jeziorach żyją pstrągi tęczowe, łososie i szczupaki. Ale spotkaliśmy też większe okazy. Podczas pływania kajakiem po jeziorach mieliśmy przyjemność obserwować rodzinę wydr, które nieśmiało kręciły się wokół nas, nie mając pewności, czy stanowimy dla nich zagrożenie. A my co najwyżej chcieliśmy ustrzelić je aparatem w telefonie. Na jeziorze Jigsaw, podczas łowienia, towarzyszyła nam para bobrów, ostentacyjnie rzucających się w wodzie. Bardzo spodobała nam się ta okolica, tym bardziej, że Barusia miała towarzystwo w postaci trzech innych psiaków — dwóch trzykrotnie większych od niej i jednego mniejszego, którego nazwaliśmy Kierowniczka. Zasiedzieliśmy się tam nieco. Gdy odjeżdżaliśmy, nasz sąsiad polecił nam miejsce, w którym możemy obserwować łososie skaczące w górę rzeki. Prędko się tam udaliśmy. Miejsce, nie chcąc ująć mu uroku, było obozowiskiem rdzennych. Teren był głównie zamknięty, ale udostępniono punkt do obserwacji zarówno skaczących łososi, jak i ich połowu. Trudno powiedzieć, co zachwycało nas bardziej — rzucające się dziko ryby czy ilość ich towarzyszy zgarnianych do siatki. Pracownicy obozowiska nie musieli się specjalnie natrudzić, aby złowić potężny okaz.



Kolejne kilometry w drodze na północ przemierzamy wzdłuż pasma Coast Mountains. Surowe, majestatyczne góry, gdzieniegdzie pokryte śniegiem, spod którego wyłaniają się jęzory lodowców. Krajobraz ulega niekiedy zmianie, góry ustępują miejsca jeziorom i bezkresnym lasom świerkowym. Aura dzikości jest przeszywająca. Przełomowym momentem w obserwacji dzikiej natury było spotkanie niedźwiedzia grizzly nad rzeką. Mający świadomość naszej obecności, czujnie nas obserwował. Jednak upewniwszy się, że nie zamierzamy przeszkadzać mu w jego wieczornej strawie, zajadał się glonami w najlepsze. Od tamtej pory dziennie spotykamy na trasie przynajmniej jednego niedźwiedzia czarnego, Baribala.



Wczorajszego wieczoru dotarliśmy do stolicy Jukonu — miasteczka Whitehorse. Mówi się, że jest to miejsce o najczystszym powietrzu na świecie, mekka obserwatorów zorzy polarnej. Intuicja podpowiada mi, że na zorzę nie mamy teraz co liczyć, jest jeszcze za wcześnie. Niebo tylko przez kilka godzin w nocy jest zupełnie ciemne. Niemniej jednak wybraliśmy się na punkt widokowy w Grey Mountains. Do szlaku prowadzi nas szutrowa, offroadowa droga, samochód skacze na prawo i lewo. Trudno utrzymać pion na siedzeniu. Takie drogi mają jeden potężny plus — zniechęcają wiele osób, turystów i kamperowiczów do wjazdu. A dla nas to nic innego jak zachęta i obietnica świetnego miejsca na nocleg. Nie pomyliliśmy się. Z góry roztaczał się zjawiskowy widok na okoliczne szczyty, miasto i rzekę. Spakowaliśmy wino, czekoladę, koc i śpiwór i ruszyliśmy podziwiać zachód słońca.


1 komentarz


Wrażenie po wejściu na stronę jest raczej pozytywne ze względu na jej prostotę. Nie ma tu chaosu ani nadmiaru elementów wizualnych. Przeglądając różne zakładki https://seedweed.pl/ natknąłem się na nasiona konopi, przedstawione w sposób uporządkowany i bez zbędnego podkreślania. To podejście sprawia, że użytkownik sam może ocenić zawartość bez narzuconej narracji. Strona działa sprawnie i daje poczucie kontroli nad tym, co się aktualnie przegląda.

Edytowane
Polub

wild man team

MARTA I KUBA

właściciele i założyciele biura podróżyWild Man Travel

Nasza wspólna podróż zaczęła się już w przedszkolu, ale to dzikie bezdroża świata stały się miejscem, gdzie naprawdę połączyliśmy siły jako założyciele Wild Man Travel. Jesteśmy duetem, który sportową dyscyplinę – Kuby jako reprezentanta Polski w kolarstwie na orientację i Marty jako pasjonatki pływania – przekuł w sposób na życie bez kompromisów. Nazwa naszego biura to deklaracja: kochamy miejsca, w których natura dyktuje warunki, a my możemy się z nią mierzyć na rowerach górskich, w kajakach na rwących rzekach czy na biegówkach w surowym krajobrazie. Przez niemal dwa lata nasz kamper był domem na krańcach Ameryki Północnej – od mroźnej, zimowej Kanady, przez niedostępną Alaskę, aż po najdziksze zakątki USA, gdzie szukaliśmy wyzwań z dala od turystycznych szlaków. Dziś tą autentyczną pasją do wolności i aktywności dzielimy się z Wami, prowadząc wyprawy do naszych ulubionych miejsc na mapie: od Australii i Nowej Zelandii, przez Kanadę i Grenlandię, aż po Madagaskar, udowadniając, że najpiękniejsze przygody zaczynają się tam, gdzie kończy się zasięg telefonu.

Greenlandia-230627-52 (2).jpg
Greenlandia-230628-87 (1).jpg

BARTEK

Wild Man Team

Gdybym miał powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej, wymieniłbym dwie rzeczy. Pierwszą są oczywiście podróże, zwłaszcza te w dzikie, przyrodnicze rejony. Pomimo młodego wieku, udało mi się już odwiedzić 37 krajów na 6 kontynentach. Gdy ktoś mnie pyta, która z destynacji zapadła mi w pamięć najbardziej, bez wahania odpowiadam - Grenlandia. To właśnie w takie rejony ciągnie mnie najbardziej. Drugą rzeczą, którą bardzo cenię i doskonale uzupełnia ona moje zamiłowanie do podróżowania, jest wszelka aktywność fizyczna. Żaden sport nie jest mi straszny. dlatego zawsze staram się urozmaicać wyjazdy takimi aktywnościami, jak disc golf, bieganie czy wspinaczka. Jestem osobą skrajnie ekstrawertyczną, zawsze staram się zarazić innych swoją pasją. Integracja grupy jest dla mnie priorytetem. Dodam  również, że uwielbiam długie rozmowy na wszelkie interesujące tematy czy długie wieczory z planszówkami i dobrą muzyką. Jestem leśnikiem dlatego kocham przyrodę i lubię o niej opowiadać. Taki to opis mnie, zakręconego młodego człowieka, który chce po prostu czerpać z świata i życia jak najwięcej.

JAREK

Wild Man Team

Moja miłość do podróżowania zrodziła się już we wczesnym dzieciństwie za sprawą książek Juliusza Verne'a. I choć pierwszą podróż odbyłem w wieku 16 lat na Węgry, to od tamtej pory apetyt na poznawanie świata tylko rośnie. Moje ulubione kierunki, to te, w których mnie jeszcze nie było. Natomiast, z tych, które odwiedziłem, to największe wrażenie zrobiła na mnie Islandia. I robi to za każdym razem, uwielbiam tam wracać, chociaż, jestem również wielkim fanem kierunków południowych. Skwar słońca na karku, szum wiatru i dobry trekking… to są te proste przyjemności, które malują uśmiech na mojej gębie. Lubie także grillować, więc jeżeli na wyprawie znajdzie się jakiś grill, to jest to pewne jak w banku, że zrobimy z niego użytek.

A co do mnie, to w wolnym czasie, najczęściej planuje nowe podróże. A jak nie, to gram w tenisa, albo na gitarze, albo na perkusji, albo idę na scianke, albo pobiegać, a jak się zmęczę to lubie poczytać dobrą książkę, kolejność zupełnie przypadkowa.

Zdjęcie WhatsApp 2024-12-06 o 22.17.45_87eb3f14.jpg
Zdjęcie WhatsApp 2024-11-29 o 21_edited.jpg

PRZEMO

Wild Man Team

Lat 38 (stan na 2024 rok), na co dzień informatyk, z zamiłowania włóczęga. Trochę jak igłę w kompasie najbardziej ciągnie mnie na północ, z której szczególnie upodobałem sobie Islandię, gdzie mam szczęście od roku prowadzić wyjazdy, a na temat której nie chcę się tu za bardzo rozpisywać (chętnych do dowiedzenia się, skąd ta fascynacja, zapraszam na jeden z wyjazdów).

Pomijając podróżowanie, lubię wspinaczkę – zarówno w skałach, jak i na sztucznych ścianach – oraz szeroko pojętą fantastykę (literaturę, gry planszowe, karciane i komputerowe). Dodatkowo czasem sprawdzam się w kuchni, co przydaje się na wyjazdach.

Jako ciekawostkę dodam, że do tej pory nie trafiła mi się zła pogoda podczas wyjazdów* – nie wiem, czy to przypadek, czy specjalna zdolność, której działania jeszcze nie zgłębiłem, ale mam nadzieję, że tak pozostanie.

*Uwaga zostanie zdjęta po pierwszym wyjeździe, na którym pogoda mi nie dopisze.

PAULA

Wild Man Team

Już od wczesnych lat dzieciństwa wyjazdy z rodzicami i znajomymi były dla mnie nowym doświadczeniem. 
Zamiłowanie do sportu i aktywnego trybu życia sprawia, że zarażenie innych entuzjazmem do odkrywania nowych miejsc staje się łatwiejsze. 

Codzienna jazda autem w pracy i częste zagraniczne podróże sprawiły, że obawy podczas poznawania nowych tras i miejsc zniknęły. 
Ciekawość świata oraz chęć poznawania innych kultur sprawiają, że każda wycieczka staje się dla uczestników nie tylko turystycznym doświadczeniem, ale i lekcją o różnorodności świata. 
Dzięki pozytywnemu podejściu i energii każda wycieczka staje się nie tylko wypoczynkiem, ale i przygodą, która zostaje w pamięci na długo.
Podróże to nie tylko zwiedzanie, ale także zanurzenie się w kulturze przez kuchnię.
Podróże pozwalają mi na oderwanie się od codziennej rzeczywistości i zgromadzenie nowej energii.

Kanada220821-119.jpg
Radosław Jaroszek.jpg

RADEK

Wild Man Team

Specjalista od przygody z dawką emocji. Amator gór, przyrody i sportów ekstremalnych takich jak wspinaczka skałkowa i górska, narciarstwo wysokogórskie, paralotniarstwo, kolarstwo górskie. Motocyklista ADV. Organizator wielu sportowych przedsięwzięć, wśród których znajdziemy między innymi zimowy zjazd na nartach z Kazbeka (5054m n.p.m.), wielodniowy trekking rowerowy (częściowo pieszy z rowerami na plecach) przez góry Gruzińskiego Kaukazu łącznie ze zjazdem z przełęczy Atsunta (3510m n.p.m.), off-roadowa wyprawa motocyklowa przez góry Albanii oraz liczne wyjazdy skiturowe w góry Gruzji, Rumunii i Norwegii. W terenie towarzyszy mu zazwyczaj jego kolejna pasja jaką jest fotografia sportowa.

Na wyjazdach zawsze znajdzie coś, czego nie znajdują przeciętni turyści, wejdzie gdzieś, gdzie owi turyści nie docierają. Przyjaciel wiejskiej lokalnej społeczności.

Przy okazji konstruktor lotniczy, automatyk i złota rączka więc nie ma niczego, czego by nie naprawił.

MACIEK

Wild Man Team

Na co dzień pracuję w świecie finansów, ale moje serce bije w rytmie kolejnych podróży. Wierzę, że pieniądze wydane na podróże to jedyna rzecz, która czyni nas bogatszymi, dlatego każdą wolną chwilę spędzam na odkrywaniu nowych horyzontów. 
   Podążam za słońcem: To ono daje mi życie i optymizm, dlatego na stałe osiadłem w Lizbonie. Jeśli wyjazd, to tam, gdzie termometr nie zawodzi. 
   Mecze piłkarskie to moja religia: Stadion to dla mnie świątynia emocji. Uwielbiam zwiedzać areny całego świata, bo w żadnym innym miejscu nie poczujesz takiej jedności.
   Kolekcjonuję wspomnienia, nie rzeczy: Każda wyprawa to nowa lekcja pokory i otwartości. Próbuję nowych smaków, poznaję lokalne zwyczaje i sprawdzam swoje granice.
   Mówią, że podróżowanie to jedyna pasja, która nie zna granic, a świat jest książką, której ci, co nie podróżują, czytają tylko jedną stronę. Ja zamierzam przeczytać ją całą.

WhatsApp Image 2026-05-06 at 14.57_edited.jpg
Islandia-240102-81.jpg

PIOTR

Wild Man Team

W lesie spędzam życie zawodowe, ale to te prywatne ucieczki na surową Północ pozwalają mi naprawdę odetchnąć, więc kiedy tylko mogę, pakuję plecak i ruszam tam, gdzie jedynym zasięgiem jest ten wzrokowy, sięgający po horyzont jezior.
 

Nie potrzebuję luksusów – wystarczy mi solidne wędzisko, kawałek czystego brzegu do rozbicia obozowiska i cisza, którą przerywa tylko trzask ognia pod wieczorną kolacją.
Podczas moich wypraw nie gonię za ekstremalnymi wyczynami, po prostu lubię ten specyficzny, chłodny klimat i prostotę życia w drodze, gdzie rytm dnia wyznacza słońce, a największą zagadką jest to, co czai się za kolejnym wzgórzem.

 

Prowadząc Was w dzicz, chcę Wam pokazać właśnie ten mój świat: spokojny, autentyczny i pełen drobnych satysfakcji, jakie daje samodzielne rozpalenie ogniska czy znalezienie idealnego miejsca na nocleg pod gołym niebem.

Kanada220821-94 (1)_edited.jpg

o nas

WILD MAN TRAVEL TO BIURO STWORZONE
Z PASJI DO PODRÓŻOWANIA

Nasze biuro podróży powstało z miłości do podróżowania i pragnienia zarażania nią innych. W roku 2020 miała miejsce pierwsza wyprawa do Nowej Zelandii. Od tego czasu dążymy do otwarcia kierunków, które nas zachwyciły i pokazania Wam świata naszymi oczami, czyli aktywnie i intensywnie. 

CO NAS WYRÓŻNIA?

  • niska cena - większością zajmujemy się osobiście (strona, eksploracja kierunków, marketing, kontakt z klientem, rezerwacje, zakup biletów itp.), co zmniejsza koszty utrzymania biura podróży, a tym samym ceny wypraw.

  • kameralne grupy - przyjacielska atmosfera.

  • oryginalne plany wypraw - osobiście eksplorujemy każdy kierunek, weryfikujemy i szukamy perełek, do których następnie Was zabieramy.

  • sprawdzeni prowadzący - zatrudniamy tylko najbliższe nam osoby, które dobrze znamy i którym możemy powierzyć Waszą podróż.

  • nazwa Wild Man Travel zobowiązuje, toteż każda wyprawa ma w sobie odrobinę "dzikości"

  • bilety lotnicze na tygodniowe wyjazdy są zazwyczaj w pełni zwrotne do 30 dni przed wyjazdem, a także z gwarancją stałej ceny. Nieważne kiedy się zapiszesz, za lot zawsze płacisz tyle samo!


 

Kanada220821-94 (1)_edited_edited.jpg

FAQ najczęsciej zadawane pytania

kontakt

info@wildmantravel.pl

Tel. +48 721 189 317 (Tylko wiadomości WhatsApp)

Bardzo często jesteśmy za granicą, dlatego nie odbieramy telefonów.

Dziękujemy za przesłanie!

  • Instagram
  • Whatsapp
  • Facebook
  • Youtube
bottom of page