top of page
Tanzania post

MADAGASKAR | NOC NA MALGASKIEJ ZIEMI

Zaktualizowano: 15 lip 2024

Jest 17.20 - tuż przed zachodem słońca. Zaczynamy szukać miejsca noclegowego. Zjeżdżamy z głównej drogi prowadzącej z Antisirabe do Morondavy. Trawy nabierają złotego koloru, a niebo robi się różowe. Podążamy polną drogą, niestety nigdzie nie widać miejsca, w którym moglibyśmy się zatrzymać. W końcu docieramy do końca drogi, gdzie zastajemy idealny plac do rozbicia obozu. Kuba twierdzi, że to boisko miejscowych, ponieważ zaraz obok jest niewielka wioska. Sprawdza jeszcze jedną miejscówkę, podczas gdy my zachwycamy się zachodem słońca.

Z oddali obserwują nas miejscowi. Dystans powoli się zmniejsza, podczas gdy ich zgromadzenie wciąż rośnie. Pytam czy możemy zatrzymać się tutaj na noc. Nie mają nic przeciwko. Częstujemy ich żelkami - sweet bombon - mówią i serdecznie uśmiechają się do nas. Karola wpada na pomysł, aby obdarować ich również naklejkami. Niewielki gest, a ile sprawił im radości. Teraz zostaną już z nami do końca.

Kuba wrócił ze zwiadów. Niestety nigdzie nie znalazł dogodnego dla nas miejsca. Zapadła decyzja - zostajemy! Zaczynamy rozbijać obóz - namioty, krzesła kempingowe, ognisko. Każda wykonywana przez nas czynność wzbudza niezwykłe zainteresowanie wśród miejscowych. Nie można się od nich opędzić. Postanowiłam nie zakładać tej nocy tropiku, ponieważ było bardzo ciepło. Dlatego też, gdy zaczęłam pompować matę wewnątrz namiotu, czułam się jak zwierzę w klatce. Wokół namiotu zebrała się gromadka dzieci i dorosłych. Obserwowała i śmiała się. W końcu zaczęli zadawać pytania - czy tutaj będę spać? ile osób się tutaj zmieści? - czy to coś co dmucham to moje łóżko? Ich ciekawość nie znała granic. Czy to, co rozkładam to może służy do siedzenia (przymierzają swoje pupy i chichoczą)? W końcu postanowiliśmy, że musimy być jak najmniej interesujący, żeby dali nam chwilę spokoju, byśmy mogli przyrządzić posiłek. Siedzieliśmy i robiliśmy nic. Trochę czasu minęło, nim wszyscy się rozeszli. Wyciągnęliśmy kiełbasy, które przywieźliśmy ze sobą z Polski i upiekliśmy je na patyku. Do tego awokado i bagietka. Posiłek doskonały.

Minęła może godzina, kiedy znów nas odwiedzili. Teraz byliśmy już gotowi na ich wizytę. Przynieśli swój głośnik, więc przy ognisku towarzyszyła nam na zmianę nasza jak i miejscowa muzyka. Wspólnie siedzieliśmy przy ognisku, dzieci szalały starając się nam zaimponować. Stale pomagali nam utrzymać ogień przy życiu - drewno kompletnie nie chciało się palić. W pewnej chwili Bartek rzucił hasłem - nauczymy ich tańczyć macarenę - i tak też się stało! Długo nie musieliśmy czekać, kiedy Bartek stał się królem parkietu. Nieśmiało prawie każde z nas dołączało do niego. Po chwili już wszyscy razem tańczyliśmy, zachęcając miejscowych, aby powtarzali nasze ruchy. Najbardziej bawiło ich kręcenie tyłeczkiem! Pod koniec wieczoru, gdy każdy już tylko wpatrywał się w tańczące płomienie ognia, z głośników rozbrzmiało kazanie przyjezdnego misjonarza. Wydźwięk był jeden - "jesteś z nami, albo przeciwko nam", martwiące. Gdy kazanie dobiegło końca nasi goście, czy może gospodarze, rozeszli się do swoich domów.

Budzą nas pierwsze promienie wschodzącego słońca i odgłosy nadciągających tubylców. Chciałoby się skorzystać z toalety, ale wkoło tylko trawy, i choć wysokie, nie dają poczucia intymności. Planowałyśmy dziś mycie głowy o poranku (na tego typu wyjazdach harmonogram mycia jest dosyć istotny, bowiem nie może odbywać się zbyt często, żeby nie marnować wody, ale i niezbyt rzadko, żeby mieć poczucie choć podstawowej higieny). Miejscowi przyglądają nam się z zaciekawieniem. Nasza kultura i codzienne zwyczaje tak bardzo różnią się od tutejszych, że wszystko co robimy jest dla nich niezwykle interesujące. Tak jak my jesteśmy ciekawi ich świata, tak i oni ciekawi są naszego. Początkowo martwiliśmy się, że jeśli otworzymy samochody i zobaczą co w nich mamy zaczną od nas czegoś chcieć. Jednak nic takiego nie miało miejsca. Podczas przygotowywania śniadania obserwowali co będziemy jeść - o serek, jajka, bagietka, szczypiorek. Gdy rozpalałam kuchenkę gazową obserwowali jak ona działa. Wciąż gromadzili się wokół nas, jednak gdy każdy z naszej grupy dostał swoja porcję śniadania, odeszli na bok dając nam przestrzeń i spokój na czas jedzenia. Bardzo nas to zaskoczyło. Pokazało to jak ważnym czasem jest dla nich spożywanie posiłku. Gdy tylko zjedliśmy i zaczęliśmy znów wykonywać tak zadziwiające czynności jak zmywanie, na powrót zgromadzili się wokół nas.

Było to pierwsze zderzenie z malgaską wioską i choć zaskakujące, było to piękne zderzenie. Zostaliśmy bardzo serdecznie przyjęci, czuliśmy się bezpiecznie w ich towarzystwie. Myślę, że to spotkanie na długo zostanie w naszych sercach - wyjątkowi ludzie, w wyjątkowym miejscu.


Komentarze


wild man team

MARTA I KUBA

właściciele i założyciele biura podróżyWild Man Travel

Nasza wspólna podróż zaczęła się już w przedszkolu, ale to dzikie bezdroża świata stały się miejscem, gdzie naprawdę połączyliśmy siły jako założyciele Wild Man Travel. Jesteśmy duetem, który sportową dyscyplinę – Kuby jako reprezentanta Polski w kolarstwie na orientację i Marty jako pasjonatki pływania – przekuł w sposób na życie bez kompromisów. Nazwa naszego biura to deklaracja: kochamy miejsca, w których natura dyktuje warunki, a my możemy się z nią mierzyć na rowerach górskich, w kajakach na rwących rzekach czy na biegówkach w surowym krajobrazie. Przez niemal dwa lata nasz kamper był domem na krańcach Ameryki Północnej – od mroźnej, zimowej Kanady, przez niedostępną Alaskę, aż po najdziksze zakątki USA, gdzie szukaliśmy wyzwań z dala od turystycznych szlaków. Dziś tą autentyczną pasją do wolności i aktywności dzielimy się z Wami, prowadząc wyprawy do naszych ulubionych miejsc na mapie: od Australii i Nowej Zelandii, przez Kanadę i Grenlandię, aż po Madagaskar, udowadniając, że najpiękniejsze przygody zaczynają się tam, gdzie kończy się zasięg telefonu.

Greenlandia-230627-52 (2).jpg
Greenlandia-230628-87 (1).jpg

BARTEK

Wild Man Team

Gdybym miał powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej, wymieniłbym dwie rzeczy. Pierwszą są oczywiście podróże, zwłaszcza te w dzikie, przyrodnicze rejony. Pomimo młodego wieku, udało mi się już odwiedzić 37 krajów na 6 kontynentach. Gdy ktoś mnie pyta, która z destynacji zapadła mi w pamięć najbardziej, bez wahania odpowiadam - Grenlandia. To właśnie w takie rejony ciągnie mnie najbardziej. Drugą rzeczą, którą bardzo cenię i doskonale uzupełnia ona moje zamiłowanie do podróżowania, jest wszelka aktywność fizyczna. Żaden sport nie jest mi straszny. dlatego zawsze staram się urozmaicać wyjazdy takimi aktywnościami, jak disc golf, bieganie czy wspinaczka. Jestem osobą skrajnie ekstrawertyczną, zawsze staram się zarazić innych swoją pasją. Integracja grupy jest dla mnie priorytetem. Dodam  również, że uwielbiam długie rozmowy na wszelkie interesujące tematy czy długie wieczory z planszówkami i dobrą muzyką. Jestem leśnikiem dlatego kocham przyrodę i lubię o niej opowiadać. Taki to opis mnie, zakręconego młodego człowieka, który chce po prostu czerpać z świata i życia jak najwięcej.

JAREK

Wild Man Team

Moja miłość do podróżowania zrodziła się już we wczesnym dzieciństwie za sprawą książek Juliusza Verne'a. I choć pierwszą podróż odbyłem w wieku 16 lat na Węgry, to od tamtej pory apetyt na poznawanie świata tylko rośnie. Moje ulubione kierunki, to te, w których mnie jeszcze nie było. Natomiast, z tych, które odwiedziłem, to największe wrażenie zrobiła na mnie Islandia. I robi to za każdym razem, uwielbiam tam wracać, chociaż, jestem również wielkim fanem kierunków południowych. Skwar słońca na karku, szum wiatru i dobry trekking… to są te proste przyjemności, które malują uśmiech na mojej gębie. Lubie także grillować, więc jeżeli na wyprawie znajdzie się jakiś grill, to jest to pewne jak w banku, że zrobimy z niego użytek.

A co do mnie, to w wolnym czasie, najczęściej planuje nowe podróże. A jak nie, to gram w tenisa, albo na gitarze, albo na perkusji, albo idę na scianke, albo pobiegać, a jak się zmęczę to lubie poczytać dobrą książkę, kolejność zupełnie przypadkowa.

Zdjęcie WhatsApp 2024-12-06 o 22.17.45_87eb3f14.jpg
Zdjęcie WhatsApp 2024-11-29 o 21_edited.jpg

PRZEMO

Wild Man Team

Lat 38 (stan na 2024 rok), na co dzień informatyk, z zamiłowania włóczęga. Trochę jak igłę w kompasie najbardziej ciągnie mnie na północ, z której szczególnie upodobałem sobie Islandię, gdzie mam szczęście od roku prowadzić wyjazdy, a na temat której nie chcę się tu za bardzo rozpisywać (chętnych do dowiedzenia się, skąd ta fascynacja, zapraszam na jeden z wyjazdów).

Pomijając podróżowanie, lubię wspinaczkę – zarówno w skałach, jak i na sztucznych ścianach – oraz szeroko pojętą fantastykę (literaturę, gry planszowe, karciane i komputerowe). Dodatkowo czasem sprawdzam się w kuchni, co przydaje się na wyjazdach.

Jako ciekawostkę dodam, że do tej pory nie trafiła mi się zła pogoda podczas wyjazdów* – nie wiem, czy to przypadek, czy specjalna zdolność, której działania jeszcze nie zgłębiłem, ale mam nadzieję, że tak pozostanie.

*Uwaga zostanie zdjęta po pierwszym wyjeździe, na którym pogoda mi nie dopisze.

PAULA

Wild Man Team

Już od wczesnych lat dzieciństwa wyjazdy z rodzicami i znajomymi były dla mnie nowym doświadczeniem. 
Zamiłowanie do sportu i aktywnego trybu życia sprawia, że zarażenie innych entuzjazmem do odkrywania nowych miejsc staje się łatwiejsze. 

Codzienna jazda autem w pracy i częste zagraniczne podróże sprawiły, że obawy podczas poznawania nowych tras i miejsc zniknęły. 
Ciekawość świata oraz chęć poznawania innych kultur sprawiają, że każda wycieczka staje się dla uczestników nie tylko turystycznym doświadczeniem, ale i lekcją o różnorodności świata. 
Dzięki pozytywnemu podejściu i energii każda wycieczka staje się nie tylko wypoczynkiem, ale i przygodą, która zostaje w pamięci na długo.
Podróże to nie tylko zwiedzanie, ale także zanurzenie się w kulturze przez kuchnię.
Podróże pozwalają mi na oderwanie się od codziennej rzeczywistości i zgromadzenie nowej energii.

Kanada220821-119.jpg
Radosław Jaroszek.jpg

RADEK

Wild Man Team

Specjalista od przygody z dawką emocji. Amator gór, przyrody i sportów ekstremalnych takich jak wspinaczka skałkowa i górska, narciarstwo wysokogórskie, paralotniarstwo, kolarstwo górskie. Motocyklista ADV. Organizator wielu sportowych przedsięwzięć, wśród których znajdziemy między innymi zimowy zjazd na nartach z Kazbeka (5054m n.p.m.), wielodniowy trekking rowerowy (częściowo pieszy z rowerami na plecach) przez góry Gruzińskiego Kaukazu łącznie ze zjazdem z przełęczy Atsunta (3510m n.p.m.), off-roadowa wyprawa motocyklowa przez góry Albanii oraz liczne wyjazdy skiturowe w góry Gruzji, Rumunii i Norwegii. W terenie towarzyszy mu zazwyczaj jego kolejna pasja jaką jest fotografia sportowa.

Na wyjazdach zawsze znajdzie coś, czego nie znajdują przeciętni turyści, wejdzie gdzieś, gdzie owi turyści nie docierają. Przyjaciel wiejskiej lokalnej społeczności.

Przy okazji konstruktor lotniczy, automatyk i złota rączka więc nie ma niczego, czego by nie naprawił.

MACIEK

Wild Man Team

Na co dzień pracuję w świecie finansów, ale moje serce bije w rytmie kolejnych podróży. Wierzę, że pieniądze wydane na podróże to jedyna rzecz, która czyni nas bogatszymi, dlatego każdą wolną chwilę spędzam na odkrywaniu nowych horyzontów. 
   Podążam za słońcem: To ono daje mi życie i optymizm, dlatego na stałe osiadłem w Lizbonie. Jeśli wyjazd, to tam, gdzie termometr nie zawodzi. 
   Mecze piłkarskie to moja religia: Stadion to dla mnie świątynia emocji. Uwielbiam zwiedzać areny całego świata, bo w żadnym innym miejscu nie poczujesz takiej jedności.
   Kolekcjonuję wspomnienia, nie rzeczy: Każda wyprawa to nowa lekcja pokory i otwartości. Próbuję nowych smaków, poznaję lokalne zwyczaje i sprawdzam swoje granice.
   Mówią, że podróżowanie to jedyna pasja, która nie zna granic, a świat jest książką, której ci, co nie podróżują, czytają tylko jedną stronę. Ja zamierzam przeczytać ją całą.

WhatsApp Image 2026-05-06 at 14.57_edited.jpg
Islandia-240102-81.jpg

PIOTR

Wild Man Team

W lesie spędzam życie zawodowe, ale to te prywatne ucieczki na surową Północ pozwalają mi naprawdę odetchnąć, więc kiedy tylko mogę, pakuję plecak i ruszam tam, gdzie jedynym zasięgiem jest ten wzrokowy, sięgający po horyzont jezior.
 

Nie potrzebuję luksusów – wystarczy mi solidne wędzisko, kawałek czystego brzegu do rozbicia obozowiska i cisza, którą przerywa tylko trzask ognia pod wieczorną kolacją.
Podczas moich wypraw nie gonię za ekstremalnymi wyczynami, po prostu lubię ten specyficzny, chłodny klimat i prostotę życia w drodze, gdzie rytm dnia wyznacza słońce, a największą zagadką jest to, co czai się za kolejnym wzgórzem.

 

Prowadząc Was w dzicz, chcę Wam pokazać właśnie ten mój świat: spokojny, autentyczny i pełen drobnych satysfakcji, jakie daje samodzielne rozpalenie ogniska czy znalezienie idealnego miejsca na nocleg pod gołym niebem.

Kanada220821-94 (1)_edited.jpg

o nas

WILD MAN TRAVEL TO BIURO STWORZONE
Z PASJI DO PODRÓŻOWANIA

Nasze biuro podróży powstało z miłości do podróżowania i pragnienia zarażania nią innych. W roku 2020 miała miejsce pierwsza wyprawa do Nowej Zelandii. Od tego czasu dążymy do otwarcia kierunków, które nas zachwyciły i pokazania Wam świata naszymi oczami, czyli aktywnie i intensywnie. 

CO NAS WYRÓŻNIA?

  • niska cena - większością zajmujemy się osobiście (strona, eksploracja kierunków, marketing, kontakt z klientem, rezerwacje, zakup biletów itp.), co zmniejsza koszty utrzymania biura podróży, a tym samym ceny wypraw.

  • kameralne grupy - przyjacielska atmosfera.

  • oryginalne plany wypraw - osobiście eksplorujemy każdy kierunek, weryfikujemy i szukamy perełek, do których następnie Was zabieramy.

  • sprawdzeni prowadzący - zatrudniamy tylko najbliższe nam osoby, które dobrze znamy i którym możemy powierzyć Waszą podróż.

  • nazwa Wild Man Travel zobowiązuje, toteż każda wyprawa ma w sobie odrobinę "dzikości"

  • bilety lotnicze na tygodniowe wyjazdy są zazwyczaj w pełni zwrotne do 30 dni przed wyjazdem, a także z gwarancją stałej ceny. Nieważne kiedy się zapiszesz, za lot zawsze płacisz tyle samo!


 

Kanada220821-94 (1)_edited_edited.jpg

FAQ najczęsciej zadawane pytania

kontakt

info@wildmantravel.pl

Tel. +48 721 189 317 (Tylko wiadomości WhatsApp)

Bardzo często jesteśmy za granicą, dlatego nie odbieramy telefonów.

Dziękujemy za przesłanie!

  • Instagram
  • Whatsapp
  • Facebook
  • Youtube
bottom of page